Zabójcza etykietka

Brak adresu producenta na etykiecie importowanego płaszcza czy koszulki polo może sprawić, że towar utknie na granicy, a przedsiębiorca stanie na krawędzi bankructwa.

Brak adresu producenta na etykiecie importowanego płaszcza czy koszulki polo może sprawić, że towar utknie na granicy, a przedsiębiorca stanie na krawędzi bankructwa.

Rozpacz importerów, zamieszanie i rozbieżne interpretacje przepisów - tak obecnie wyglądają odprawy wyrobów tekstylnych w wielu polskich urzędach celnych. Przyczyną jest ustawa o ogólnym bezpieczeństwie produktów i wydane na jej podstawie rozporządzenia. Regulacje te są tak skomplikowane i niejednoznaczne, że celnicy -nawet w dobrej wierze - utrudniają życie przedsiębiorcom.

Wszystko sprowadza się do drobiazgu - etykiety towarowej produktu. W myśl nowych przepisów powinny się na niej znajdować istotne informacje o produkcie - wśród nich adres producenta. Po co polskiemu konsumentowi adres producenta?

Reklama

Przecież nikt nie będzie reklamował płaszcza we Włoszech, a bluzki w Chińskiej Republice Ludowej, tylko zgłaszał usterki sprzedawcy w Polsce - zastanawiają się przedstawiciele branży. A jednak brak adresu może sprawić, że towar utknie w składzie celnym na całe tygodnie.

Metka made in Poland

Importerzy tekstyliów na własnej skórze przekonują się, że w Polsce proces legislacyjny cały czas chodzi własnymi drogami. Przepisy przyjmowane w dobrej wierze w praktyce często zamieniają się w coś, o czym ich twórcy nigdy nawet nie myśleli.

Obowiązujący od pewnego czasu pakiet regulacji dotyczących bezpieczeństwa produktów sprawia, że import dużej partii towaru może rozbić się o brak adresu producenta na etykiecie towarowej. Przepisy muszą się po prostu ?dotrzeć?, co będzie trwało tak długo, aż urzędnicy wypracują w miarę wspólne stanowisko w tej sprawie. Do tego czasu nic nie wiadomo. Tak jakby w Polsce obowiązywały różne systemy prawa. Kiedy sytuacja się ustabilizuje, przyjdzie prawdopodobnie czas na zmianę przepisów. Tyle tylko, że dla przedsiębiorców - podobnie zresztą jak dla budżetu, który tworzony jest m.in. z ich podatków - oznacza to bezsensowne koszty.

Urzędnik stwierdził, że wszystkie informacje dotyczące producenta i towaru, oprócz tego, że znajdują się na wszywkach, muszą znajdować się na jednej etykiecie - opowiada swoją przygodę z odprawą celną Małgorzata Zawadzka z firmy EM, od dziesięciu lat sprowadzającej z zagranicy kolekcje ubraniowe światowych firm. Informacje te to nazwa i adres producenta, kraj pochodzenia produktu, pełna nazwa produktu, skład surowcowy, wielkość produktu (oznaczona zgodnie z zasadami i w sposób opisany w polskich normach lub normach europejskich), jak też przepis konserwacji.

Takie są wymogi par. 13 rozporządzenia w sprawie bezpieczeństwa i znakowania produktów włókienniczych. Problem w tym, że polski akt prawny nie może nakładać obowiązków na zagraniczny podmiot, który na terytorium Polski nie prowadzi żadnej działalności, importer zaś sprowadzając towar z zagranicy nie styka się z nim wcześniej niż w czasie odprawy celnej, fizycznie nie ma więc możliwości umieszczenia na nim wymaganych prawem oznaczeń.

Wielkość takiej etykiety musiałaby być zresztą zbliżona do wymiarów papieru podaniowego. Ze swojej strony próbowałam kilkakrotnie wytłumaczyć moim kontrahentom jakiego rodzaju metki powinny być dołączane do towaru, ale jest to dla nich kompletnie niezrozumiałe - mówi importerka.

Zdaje się to rozumieć prawodawca, z nowych przepisów przy odrobinie dobrej woli można wyinterpretować, że oznaczenie towaru odbywa się przed wprowadzeniem go do obrotu, a nie przed odprawą. Problem w tym, że nie ma ustawowego obowiązku okazywania dobrej woli. Celnik o złej woli może więc towar zatrzymać np. pod zarzutem... zagrożenia dla życia i zdrowia.

Towar mógł zostać odesłany do producenta lub przerzucony do składu celnego w celu uzupełnienia oznaczeń. W składzie celnym przesyłka trafiła na kolejny sztab celników, którzy stwierdzili, że wszystkie istotne informacje wcale nie muszą być na jednej etykiecie, ale powinny być w języku polskim. Nawet nie jestem w stanie opisać jak bezsilna czułam się po raz kolejny walcząc o oclenie tej przesyłki. W zależności od dobrego humoru lub odrobiny dobrej woli celnika w posługiwaniu się zdrowym rozsądkiem istnieje szansa, że towar w końcu trafi do sklepu - ciągnie Małgorzata Zawadzka.

Nie można powiedzieć, że przepisy dotyczące bezpieczeństwa produktów są złe. Problem w tym, że przerastają niestety wielu swoich adresatów. Urzędnicy często nie są w stanie właściwie ich zinterpretować. Przepisy wprowadzają bowiem kilka zupełnie nowych pojęć, nie wyjaśniając ich dostatecznie.

Pojęcia takie jak ?etykieta jednostkowa?, ?wszywka firmowa? i ?wszywka informacyjna? wydają się jasne do momentu, kiedy trzeba się zdecydować, czy wszywki muszą być wszyte przed czy po odprawie celnej, a etykieta jednostkowa to jeden kawałek papieru, czy też kilka naklejek, ale zawierających wszystkie wymagane prawem informacje w przypadku każdej jednostki produktu. W polskich przepisach coraz wyraźniejszy staje się problem używania słów, których tak naprawdę nikt nie rozumie, a które w praktyce oznaczają dla adresatów prawnych norm milionowe koszty. Konstrukcje takie jak ?powierzchnia normatywna? czy ?etykieta jednostkowa? dają się przeliczyć na sumy, które krążą między stronami nie wiadomo po co i w gruncie rzeczy nie do końca wiadomo gdzie.

Przepisy stają tak złożone, że uznani profesorowie prawa są w stanie wyprowadzić z tej samej ustawy zupełnie różne interpretacje, czego zatem wymagać od urzędników, których zmiany zaskakują często tak samo jak przedsiębiorców. Jako ciekawostkę można dodać, że w Polsce wiele instytucji stosujących prawo nie dysponuje aktualnym brzmieniem przepisów, które ma stosować.

Stwarza to ogromne możliwości rozbieżnych interpretacji, a w konsekwencji - wymiany pieniędzy pod stołem. Prawo w naszym kraju cały czas przerasta niestety często swoich twórców, którzy nie są w stanie do końca ogarnąć problemów, jakie z ich twórczości mogą wyniknąć.

Prawo i Gospodarka
Dowiedz się więcej na temat: towar | etykieta | 'Na granicy' | Na krawędzi
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »