Prezes Belka się obronił?

Profesor Jerzy Hausner nie sygnalizował rezygnacji z członkostwa w Radzie Polityki Pieniężnej - powiedział w środę prezes NBP Marek Belka.

Dodał, że inni członkowie RPP również nie wyrażali takiej sugestii. Oświadczył też, że nie podda się dymisji.

Hausner "nie sygnalizował, nie sugerował chęci podania się do dymisji. Nie zauważyłem, żeby ktokolwiek inny z członków Rady taką sugestię wyrażał" - podkreślił prezes NBP w środę na konferencji prasowej po posiedzeniu RPP.

Belka poinformował, że prof. Hausner był obecny na środowym posiedzeniu RPP. "Rozmawiałem z nim przed posiedzeniem; na posiedzeniu wygłosił oświadczenie do protokołu, zapowiadając, iż nie będzie się dzielił treścią tego oświadczenia publicznie" - zaznaczył.

Reklama

W czerwcu tygodnik "Wprost" opublikował nagrania rozmów szefa banku centralnego Marka Belki z szefem MSW Bartłomiejem Sienkiewiczem i byłym ministrem Sławomirem Cytryckim o hipotetycznym wsparciu przez NBP budżetu państwa kilka miesięcy przed wyborami, które może wygrać PiS; Belka w zamian za wsparcie stawia warunek dymisji ówczesnego ministra finansów Jacka Rostowskiego oraz nowelizacji ustawy o banku centralnym. Belka powiedział też m.in.: "Mamy oczywiście tę pieprzoną RPP, ale jesteśmy w stanie z nią zagrać (...) i wtedy dygotalny członek Rady, czyli Hausner, zgodzi się...".

Po opublikowaniu taśm Belka mówił w mediach m.in., że szanuje RPP, i że nie poda się do dymisji. Z członkami Rady spotkał się na posiedzeniu roboczym 17 czerwca, w którym Hausner nie brał udziału. Podczas spotkania udzielił wyjaśnień dotyczących toku rozmowy z ministrem Sienkiewiczem oraz jego intencji.

Biuro prasowe NBP w oświadczeniu podkreśliło, że z prawie dwugodzinnej rozmowy Sienkiewicza z Belką zostały opublikowane wyrwane z kontekstu kilkuminutowe fragmenty. Zdaniem NBP, to manipulacja.

"Ja oczywiście odrzucam taką narrację, która została stworzona, jak sądzę częściowo z niewiedzy, że to jest jakiś +deal+. +Dealu+ żadnego nie było" - podkreślił na konferencji Belka. Jak dodał, kilka miesięcy przed jego rozmową z Sienkiewiczem uwagi NBP, który nie ma inicjatywy ustawodawczej, zostały przekazane ministrowi finansów.

"Nie zamierzam się podać do dymisji - oświadczył Belka. - Byłoby to przyznanie się do tego, że podczas tej rozmowy złamano prawo. Ja to absolutnie odrzucam(...). Raczej była to próba wykładu dla kogoś zainteresowanego" - wyjaśnił. Dodał, że jego dymisja mogłaby stworzyć niebezpieczny precedens. "Bardzo łatwo możnaby moich przyszłych następców i następczynie uwikłać w różne niezbyt ładne sprawy i pozbywać się ich" - argumentował prezes NBP.

Szef banku centralnego odniósł się także do zarzutów o pomaganie rządowi. "To, iż można zarzucać bankowi, że pomaga rządowi, jest dla ekonomicznych dziennikarzy dosyć jasne. Jesteśmy bankiem, który ma najwyższe realne stopy procentowe w Europie.

Na pewno nie można tego traktować jako pomocy we wspieraniu polityki rządowej. Jesteśmy bankiem, który w sposób nadwymiarowy dba o wyniki finansowe swojej instytucji. (...) Tworzymy rezerwy na ryzyko kursowe. Rezerwa na ryzyko kursowe oznacza, że kosztem wpłat do budżetu dbamy o to, aby NBP - ponieważ nie ma innych ustawowych sposobów - nie wpadł w ujemny wynik finansowy" - podkreślił Belka.

Prezes NBP zapewnił, iż nie uważa, że "nic się nie stało". "Jest mi bardzo przykro, bo w wyniku tej mojej fatalnej rozmowy zaistniała szkoda publiczna; jest mi bardzo przykro przede wszystkim wobec mojej instytucji i wobec moich kolegów.(...) To nie jest tak, że uważam, iż nic się nie stało. Stało się oczywiście i staram się razem z Radą Polityki Pieniężnej odbudować zaufanie, które przecież zostało mocno nadszarpnięte(...). Właśnie poprzez normalną pracę i poprzez (...) wypowiadanie się w kwestiach, które dotychczas były tabu - niesłusznie - i co do których wielu tzw. ekspertów okazało się, że ma bliską zera wiedzę. Po prostu należy dalej pracować" - powiedział Belka.

PAP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »